Rano do Midzia po przyczepkę i na Zamkowy, po drodze dołaczyła się do nas Ania. Masa jak to masa jadąc z przyczepką trochę nudno. Po masie na chwile do ZMu, potem kierunek Habdzin i zabójcze tempo. Po jakiś 2 godzinach szybki demontaż rikszy i do Warszawy z dość szybkim tempem odwiedzić zaspanego Drexa. Pod Arkadia Maciek ruszył w swoją strone a my na Bielany i do ciepłego wyrka :)
Pojechałem do Skelera po przyczepkę przez Ursynów i Las Kabacki. Jadąc do Centrum oczywiście zaczęło padać i był w mordę wind, w pewnym momencie musiałem prowadzić rower. Skeler ustawił się z TVP Info gdzieś na Powiślu, tak moja morda chyba była w Kurierze i następnie zahaczyliśmy o jakiś sklep z audio. Potem ZM, jazda do Kopernika gdzie na Nowym Świecie jakiś moher wepchał mi się pod koła i czekamy na nightskating. Co do samej imprezy całkiem całkiem, dostałem koszulke :), ale wszystko musiała zepsuć pogoda. Po nightsktingu odstawilem Kapiego do domu a sam udałem się do Midzia zostawić mu na noc, może dwie przyczepke. Wróciwszy do domu wypiłem ogromny kubas herbaty i siedziałem w wannie przez godzine aby się rozgrzać :). Po wyjściu padłem na ryj.