Rano do Midzia po przyczepkę i na Zamkowy, po drodze dołaczyła się do nas Ania. Masa jak to masa jadąc z przyczepką trochę nudno. Po masie na chwile do ZMu, potem kierunek Habdzin i zabójcze tempo. Po jakiś 2 godzinach szybki demontaż rikszy i do Warszawy z dość szybkim tempem odwiedzić zaspanego Drexa. Pod Arkadia Maciek ruszył w swoją strone a my na Bielany i do ciepłego wyrka :)